Monarchy Records ma przyjemność zaprezentować zespół, który rozwala system i umysły, a przy okazji gra dobrego rock’n’rolla dla tych co doceniają dobre riffy, rockowe melodie, mocny basowo-perkusyjny flow, ale też niepokorne teksty z pogranicza ostrej szyderki głównie z ludzkiej głupoty i przywar.
Świry czy romantycy rocka? Nawiedzeni prorocy czy niepokorni jajcarze?
Po prostu, Plush Rebels!

Poznajcie tych wariatów 🙂

Młoda. Gra na basie i … wcale nie jest najmłodsza w ekipie 🙂
Chce być jak Flea z Red Hot Chili Peppers, bo nie tylko chce jak on trzymać rytm i basem rozwalać system, ale też lubi rządzić. Chłopaki czasem jej na to pozwalają a przynajmniej takim im się wydaje, że mogą coś z tym zrobić…
Gdy nie gra na gitarze, czyta kryminały i szydełkuje (no, dobra, to ostatnie to żart :)).
Woli płyty winylowe niż wynalazki typu kompakty. Wegetarianka i ekolożka. Na próbach głównie pije sok pomidorowy, bo podobno od tego mniej głuchną uszy.
Marthy. Jak się domyślacie z obrazka obok – gitarzysta (nie, no, naprawdę?) :). Nie lubi szpinaku i disco-polo. Uwielbia za to swoje tatuaże i włosy… 😉 Szamponów i odżywek ma więcej niż Młoda…
Rock płynie w jego żyłach do tego stopnia, że na gitarze gra nawet we śnie. Czasem wtedy przychodzą mu do głowy melodie i riffy, które koniecznie trzeba wypróbować w realu. Dlatego nauczył się błyskawicznie budzić, żeby nie stracić nocnej weny. Bierze wtedy gitarę, dyktafon (oba sprzęty obowiązkowo znajdują się obok łóżka) i w pidżamie w kolorowe misie natychmiast nagrywa swoje pomysły.
Dlaczego Marthy? Uwielbia „Powrót do przyszłości” i może o nim gadać bez przerwy… szczególnie o alternatywnej linii czasu i takie tam podobne.


Riki. Szaman perkusji, czyli silnik napędowy zespołu… może długo się rozkręca, ale jak już ruszy, to nie da się go zatrzymać… 🙂 jest jak ośmiornica, bo ma tak szybkie ręce, że wydaje się mieć osiem kończyn… 🙂
Mimo, że na codzień niesamowicie pogodny gość, to jemu też czasem zdarza się wpadać w furię… szczególnie gdy ktoś dotyka jego bębnów bez pozwolenia 🙂
Nic dziwnego, że jego idolem jest … Zwierzak, czyli – jeśli ktoś nie wie – szalony perkusista z Muppetów. 🙂
A poza tym, co ciekawe, fan muzyki klasycznej a nawet operowej… uwierzylibyście? 🙂
Pablo. Dla jednych prorok, dla innych kaznodzieja rocka. Lider tej watahy, który jednym gestem potrafi uspokoić lub rozpalić tłum
Wokalista, który nie potrafi ustać przy statywie. Skacze po odsłuchach, biega po scenie i jest mistrzem świata w stage divingu w tłum pod sceną. Zawsze ma nadzieję, że go złapią i do tej pory się nie zawiódł.
Czasem jego rockowy wrzask przyprawia o gęsią skórkę, innym razem jego balladowa wrażliwość buduje wokół niego aurę tajemnicy, a to dobrze robi rockowym wokalistom. 🙂

